Dwa rodzaje poznania:
- hermeneutyczny (interpretacyjny: 'co to znaczy?')
- empiryczny, opisowy ('co to daje?')
Człowieka można określić opisując jego wygląd, jego zachowanie, jego środowiskowy kontekst. Żeby go zrozumieć, trzeba z nim POROZMAWIAĆ. Poznanie człowieka nie ogranicza się do obserwacji. Musi zajść interakcja.
"Możesz stać się przejrzysty nawet dla Boskości, wyzwolony we własnej, nieskończonej głębi. Ale nigdy, na żadnym poziomie, nic z tego nie otworzy się dla ciebie, jeśli trzymasz się tylko powierzchni."
Jest pewien problem. Co jeśli zacznę dopatrywać się 'głębi' zjawisk, które jej w rzeczywistości nie mają? Co może znaczyć np. źdźbło trawy? Siedzę w lesie i próbuję zinterpretować mrówkę, która gryzie mnie w dupę. Na własny użytek, wyławiam to co kryje się pod powierzchnią. Jest to dla mnie tak naturalne, że zatraciłem zdolność opisowej, 'powierzchniowej' obserwacji. Siedzę w lesie, mrówka gryzie mnie w dupę, a ja nie wiem co mam z tym zrobić. Przetrwałem dzięki interpretacji, ale interpretacja działa na ludzi, działa na istoty wyposażone w intelekt. Dlatego czuję się oddzielony od wszystkiego co swojego bytu nie opiera na racjonaliźmie. W lesie czuję się jak na cmentarzu. Martwi ludzie są w stanie odsłonić już tylko swoją powierzchnię, dlatego są tacy niepokojący. Nic już nie znaczą. Las też nic nie znaczy. Nie kryje w sobie niczego, poza wyobrażeniem, że może coś w sobie kryć. Z lasem nie da się wejść w interakcję. Jako hermeneutyczne kryterium, nie jest satysfakcjonujący. Nie chcę być przejrzysty dla Boskości w swej nieskończonej głębi. Chciałbym zgubić się w lesie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz