Kiedy to sobie uświadamiasz nie ma już w tobie nic co mogłoby być zainteresowane takim podziałem. Nie ma od czego się odzielać, ot cały paradoks. Dociera to do Ciebie i nie starasz się już stwarzać własnego, odrębnego wizerunku. Funkcjonujesz w tym tłumie, akceptujesz swoje wyobrażenia z tym, że teraz patrzysz na nie zupełnie inaczej.
To właśnie o ten inny punkt odniesienia mi chodzi. Docierasz - nie - przyjmujesz stan, nazwijmy to; biernej akceptacji. Obserwujesz. Tkwisz w tłumie jak nigdy dotąd a zarazem wogóle Cię tutaj nie ma.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz