czwartek, 5 marca 2009

Z cyklu: 'Synergia a uziemienie' (czyli: jak twardo stąpać po ziemi i się nie pokaleczyć:)

Od kiedy ćwiczę odkryłem jak ważna jest energia. Można powiedzieć, że większość stanów depresyjnych czy samo lenistwo, sprowadza się do braku energii. Dopiero kiedy zadajesz sobie trud i np. trenujesz (basen, bieganie, siłownia), nagle wybijasz się z tego stałego, spoczynkowego potencjału. Wtedy rzeczywiście czujesz, że żyjesz. Uczucie podobne do tego kiedy się wspinam. Chodzę po górach i czuję ogromną trwogę przed nimi, szacunek do swojego ciała. Wieleu ludzi dyskredytuje jego możliwości, nie dostrzegają potencjału jaki się w nim znajduje.

Często przeginam w swoich intelektualnych wyzwaniach. Bywam chorobliwie ambitny, sam zapędzam się w jakiś intelektualny przerywnik. Wiedza wzrasta wraz z potrzebą jej posiadania. Stajemy się coraz bardziej świadomi, w swoim dążeniu coś jednak tracimy. Nie trzeba niczego osiągać ani za niczym gonić. Nasze potrzeby znajdują ujście w naszym ciele, wystarczy poświęcić mu trochę uwagi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz