środa, 15 kwietnia 2009

Czasem starając się rozwiązać jakiś problem, dojść do jakiegoś wniosku, dociec przyczyny, napotykasz pewnego rodzaju ścianę. Chcesz wejść głębiej, ale nie możesz. Zawsze sądziłem, że to siada mi koncentracja. A może starając się rozgzyźć strukturę dochodzisz w końcu do punktu w którym jakiekolwiek racjonalne wyjaśnienia nie mają już zastosowania. Bo tam nic nie ma. Zostaje tylko przeczucie, żadnej świadomości. Zdając sobie z tego sprawę - inaczej - będąc świadomym tej pustki po prostu przestajesz istnieć. Tylko trupom dany jest ten zaszczyt. Jeżeli jest jakieś miejsce do którego cała ta nadbuowa uleci to ok. Ale to wciąż to samo self. Nie czuję głębszego "mnie". Nie czuję duszy, czegokolwiek co mogłoby zapełnić tą przestrzeń. Zapełniam to tylko sobą .Wszystko służy jednemu - zagłuszyć przeczucie. Co robię kiedy się boję? Staram skupić się na czymś innym. A prawda jest taka, że nigdy tak wyraźnie tego nie widzę jak podczas napadów paniki. Wystarczy uśiąść i skupić się w sobie.
I co dalej?
Dalej odpada kolejno - wzrok, słuch dotyk. Trzy zmysły wystarczą żeby poczuć, że to jednak nie jest zabawa. Nie chcesz tego. Tak bardzo się boisz, ponieważ widzisz nareszcie czym tak naprawdę jesteś - niczym.

I dlatego, od przyszłego tygodnia staję się stałym klientem Fundacji Fundament. 30 zł. za 120 min. autodestrukcji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz