środa, 11 marca 2009

Zapach miasta przeminie razem z naszą zdolnością postrzegania wszystkiego, czego w nim nigdy nie było.

Do wąchania najlepsze są sale kinowe, dokładnie w momencie, kiedy gasną światła i zostaje tylko ciemność. Czym pachnie kino Iluzjon? Kino Iluzjon powinno śmierdzieć Warszawą, jak wszystko w tym mieście. Każdy przystanek i tramwaj, każde centrum handlowe, mieszkanie i każde osiedle, każdy most i kawiarnia, gdzie puszczają płytę Możdżera, trzy pary butów Joanny, Twoje łóżko, klatka schodowa w bloku na osiedlu Wolska, wszystkie lotniska i kieszenie studentów uw, papierosy i supermarkety, moje włosy i Twoje rękawiczki.
Ty nie wydzielasz zapachu.

9 komentarzy:

  1. Warszawa powinna pachnieć kinem Iluzjon?
    Warszawa powinna pachnieć mostami (nie, nie Wisłą). Mosty to mieszkanka wilgoci, stali, kurzu i otwartej przestrzeni. I drgania, cała Warszawa drga. Ale to podejście warszawofila.

    OdpowiedzUsuń
  2. To podejście ludzi, którzy miasto traktują jako przedłużenie swojej wewnętrznej przestrzeni. Dla Ciebie Warszawa może drżeć, dla mnie kołysze lub pachnie. Koncentruję się na miejscach które najmocniej na mnie oddziaływują - nie ma to żadnego związku z Warszawą. Chodzi tylko o mnie. Szukam w mieście tego, czego nie znajduję w sobie.
    Co się stanie jeżeli nagle odkryjesz, że drży wszystko wokół Ciebie, podczas gdy sam jesteś zawieszony, statyczny? To nie warszawofilia tylko wyznanie pustego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  3. może jest tak, że odczucia są tak zmienne, że gubisz/ gubię się w nich. nie masz pojęcia, że jednym zdaniem można sprawić przykrość komuś obcemu w sieci, jeżeli wszystko drży to najpewniej jest niepewne. 'wyznanie pustego człowieka', który wypominając Ci to że tak napisałeś może się tego obawiać ale Ty nie miałeś najmniejszych podstaw by wiedzieć czy tak jest. albo jesteś tak genialny w rozszyfrowywaniu ludzi albo mnie tak łatwo podpuścić.
    podpisano- bardzo drażliwy człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio zrażam do siebie wszystkich znajomych. Realizuję swoje pojęcie 'autentyczności' - np. autentyczne jest to, że mogę nie doceniać wagi obnażanych emocji.
    Z drugiej strony: nie przypadkowo skomentowałeś ten fragment. Nie powinieneś mieć żalu, że zabolało. Może gdybyś był mniej anonimowy, ja bardziej bym się pilnował:)
    W każdym razie przepraszam. Nie wypominałem Ci niczego, pisałem o sobie. Wybacz jeżeli zrobiłem to zbyt bezpośrednio.

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko jedno. mam gęstość i egocentryzm gwiazdy neutronowej, mało kto to znosi, wszystko bierzesz jako atak. Ty zrażasz, ja najchętniej wcale nie narażam się na jakikolwiek kontakt o ile nie jest to wymogiem codzienności, nie licząc wciskania się w refleksje i weldszmerce blogerów.
    Pilnowanie się jest złe, no i co wiesz kim jestem i zważasz na słowa? gdzie spiczasta szczerość?
    moja anonimowość nie jest większa od Twojej, Ty jesteś Hologram, ja Anonim (jasne możesz zakładać, że wiem kim jest hologram, wiem czy nie? głupia zabawa).
    pustka, czarna dziura, są też białe dziury, choć to tylko hipotez, biała dziura jedno z przypuszczeń odnośnie wielkiego wybuchu. czarne chłoną, białe wyrzucają. słownik astronomiczny noszę do autobusu ostatnio.
    monika- już nie anonim

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałem senność w paryżu. Spotkaliśmy się pod pomnikiem Kopernika. Inaczej Cię zapamiętałem, stałaś się bardziej cyniczna.

    Nie zdziwiłbym się gdyby białe dziury rzeczywiście istniały. Wydaje mi się, że wszystko w tym świecie dzuiała na tej samej zasadzie, dlatego makrokosmos może byc kojarzony z tym mikro, czerń jest zależna od bieli, światło nie istnieje bez mroku. Zasada polega więc na szeroko pojętym kontraście.
    Ciekawi mnie w jaki sposób odnosi się to do nas. Ziemia (wciąż) obfituje życiem, nie oznacza to jednak, że tej pustki tu nie ma. W takim kontekście, problem' życia po śmierci' nabiera szczególnego znaczenia...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki problem? Jakiego życia po ? No tak... to chyba jest ta pustka.

    kontrasty- cynizm kontra naiwność? cynizm do idealizmu? cynizm do akceptacji? nie umiem znaleźć odpowiedników.

    pewnie masz rację, to było lata świetlne temu. Była ładna pogoda. Jedna speszona rozmowa nie daje pełnego obrazu, jakiś obrazek może daje, przekłamany bardziej lub mniej pozytywnym/ negatywnym dniem, nastrojem. Człowiek to kalejdoskop.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie - jakie życie? Jakkolwiek bym się nie starał, nie opiszę tu niczego, co choć odrobinę przybliżyłoby mnie do życia. W pewnym sensie to jest pustka - w każdym razie jeden ze sposobów jej zapełniania.

    "Lubię dobrze skrojone słowa". Ja też lubię. Staram się, wprowadzam nowe efekty i formę.
    "Chińczyk Chu-Ko Zan nauczył się na pamięć
    15 000 numerów telefonicznych".
    Sposób w jaki ratuję się przed zniknięciem jest wart tyle samo, ile prawda z kapsla po soku. Pisząc to, mógłbym się jeszcze łudzić, że moja 'samoświadomość' może coś jednak zmienić. Gówno. Wszysto to i tak jest chuj warte.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to teraz popisze się tym cynizmem.
    Widzę poważny 'weldschmerz'. Tyle wiem o nich, że nic nie zmieniają ale przechodzą. Też miewam, staram się pokonywać w zarodku.

    Nagromadzone światobóle prowadzą do poważnych konsekwencji, polecam duże dawki słońca, wakacje w Prowansji i tam próby napisania powieści.

    Nie bierz tego do siebie, gryzę. Ale z weldschmerzami mam rację.

    OdpowiedzUsuń