czwartek, 8 października 2009

Całościowy rozwój człowieka zmierza do stanów coraz mniej egocentrycznych. Historia Windziarza stanowi potwierdzenie tej tezy, jest jej fabularyzowaną ilustracją.

CZOŁÓWKA

Off:
- śpi, śpi, śpi.... radość mi sprawia to słowo więc wybacz, trochę sobie pofolguje dziś... śpi, śpi, śpi, śpi... wolę wymawiać niż pisać…
Ilustracja do offu:
Dwie windy, symetrycznie rozstawione po lewej i po prawej stronie kadru.
Do każdej z wind równocześnie wchodzą mężczyźni, drzwi zatrzaskują się.
Obaj wciskają guziki, winda po lewej z hukiem spieprza się na dół.
Winda po prawej powoli rusza do góry.

Mężczyzna (ten który zleciał) skulony śpi na małym taborecie, taboret wciśnięty w kąt ciasnej windy, winda wciśnięta w elewację ogromnego wieżowca.
Powrót do windy, tym razem ujęcie z zewnątrz. Za zasuwanymi drzwiami, z charakterystycznym ‘diing’ zatrzymuje się winda. Nad drzwiami świecą litery:

’’PARTER’’ – tytuł filmu

Drzwi otwierają się, wychodzi dyrektor z technikiem. Przechodzą do ciasnego pokoju, tam spotykają nowego aplikanta, bohatera filmu.

PARTER

Bohater energiczny i nieświadomy (taki Kessler z 'Europy'). Nowy windziarz zaczyna pracę od zaraz, na odchodne kierownik nie wytrzymuje i pyta go, czemu właściwie podjął się takiej roboty. Windziarz tłumaczy, że jest prosta i bardzo konkretna - potrzebuje tej pracy.
Najpierw czuje się jak centralny ośrodek przestrzeni którą uznał za swoją. Poznaje pierwszych pasażerów. Drugoplanowe postaci przewijają się przez cały film:
1. Ponieważ windziarz nie będzie werbalizował swoich myśli, musi je wyrażać w rozmowach. 2. Postaci drugiego planu nie zmieniają się. Zmienia się tylko bohater.
3. W scenie 3 i 4 fabuła skupi się na jego pasażerach, będzie to dobry pretekst do wyprowadzenia inscenizacji poza windę.
W większości scen, inscenizacja sprowadza się do jednego miejsca - windy (coś jak 'Ele Custodio' z 'The Phone':). Nie będzie narratora. Muzyka tylko w podkładzie do wizji/snów bohatera. Czas do 30 min.

PIĘTRO 1

Bohater powoli zdaje sobie sprawę, że winda jest jego więzieniem. Przez 8g dziennie 45tyg, 180mies, 2160 rocznie czyli przez 1/4 roku, człowiek siedzi w windzie i czeka aż ktoś zechce z niej skorzystać. Nękają go wizje i poczucie winy, że na ćwierć życia dobrowolnie dał się zamknąć w tej klatce. Próbuje zwrócić na siebie uwagę, szybko jednak dostrzega, że dla pasażerów, jako windziarz pełni jedynie funkcję start-stop, nikt niczego więcej od niego nie oczekuje.
Codziennie o tej samej porze, do windy wchodzi kobieta która mu się podoba. Ignoruje go - zarówno ona jak i inni zajęci ludzie. Windziarz mówi, próbuje zagadywać. Zirytowani pasażerowie reagują gniewem, lub nie reagują wcale. Ze względu na ‘poprawną higienę pracy’, zabrania mu się czytać, słuchać muzyki itp. Jedyne, na co sobie pozwala to sen.
Postać w końcu rezygnuje. Przestaje zaznaczać swoją indywidualność, sam zaczyna myśleć o sobie, jako o części wyposażenia windy. Staje się niewidzialny, ponieważ nikt go tu nie dostrzega, może nagłaśniać swoje myśli nie licząc się z konsekwencjami. W końcu i tego ma dosyć.

PIĘTRO 2

Bohater przestaje gadać, zaczyna się przyglądać. Dopiero teraz pojawiają się bliskie plany postaci, detale windy itp. Obserwuje swoich pasażerów, później zaczyna się do nich dostosowywać. Podlizuje się, dopasowuje, obserwuje reakcje.
Chce postrzegać świat ich oczami. Rezygnuje z własnych doświadczeń, działa jak czysta matryca powielająca życiorysy wszystkich poza nim samym. W scenie bohater staje się pewnego rodzaju zwierciadłem. Spada na drugi plan, jego rola koncentruje się na samej obserwacji, dlatego wchodzimy w życie innych postaci.
Będzie to subiektywne przedstawienie ich świata – doświadczeń, trybu życia, relacji z innymi itd. To ważny punkt w rozwoju windziarza, dzięki obserwacjom dotrze do niego bolesna prawda przedstawiona w następnej scenie. Poza tym, jest to jedna z niewielu okazji żeby zmienić inscenizację.
Na zasadzie bardziej rozbudowanych flashy, przedstawione zostaną życiorysy jednostek - szybkie katharsis przed przerwą na lunch, po porannym joggingu, w trakcie aktywnej sesji medytacyjnej z cyklu ‘rewitalizacja w stresie’… - wszystko widziane ich oczami, odpowiednio wkomponowane i podkoloryzowane.

PIĘTRO 3

Rozwinięcie i zakończenie historii pasażerów windziarza. Wychodzą na jaw wszystkie cechy wspólne bohaterów. Wszyscy zmagają się z nudą, codziennym marazmem, stuporem. Żeby dobitniej zaznaczyć tą analogię, ich życiorysy zostaną zawarte w sekwencyjnym wzorze: windziarz odmierza czas piętrami, sekretarka - wykonanymi telefonami, biznesman – wpływem i upływem gotówki ze swoich kont, itp. Wszyscy prześlizgują się pomiędzy swoimi zobowiązaniami - liczy się czas od - do, wszystko co pomiędzy jest nieistotne.
Bohater szybko przekonuje się, że tryb życia innych niewiele różni się od jego. Teraz postrzega swoich pasażerów jako ‘symbole nieśmiertelności’. Każdy ukrywa prawdę o swojej skończoności, każdy przed nią ucieka. Windziarz dostrzega powtarzalność swojego losu z losem innych, z tą różnicą, że on nie ma dokąd uciekać.
Pierwszy sen:

Postać siedzi w windzie, wciska ‘4 piętro’.
Ogólny plan wieżowca, budynek odrywa się od ziemi, zatrzymuje się na 4 piętrze.
Na ziemi zostaje tylko winda z przerażonym człowiekiem w środku.

Windziarz budzi się z jękiem, po chwili orientuje się, że nie jest tu sam: w rogu windy siedzi skulony, śpiący mężczyzna. Bohater wciska ‘parter’. Śpiący otwiera oczy, powoli wstaje, przygląda się windzie. Dopiero teraz dostrzega windziarza.

Gość:
- Nie wiem co tu robię.
Windziarz nie wie co odpowiedzieć.
Gość:
- Zakręciłem drogą i znalazłem się tutaj.

Winda staje, koleś wychodzi, windziarz zostaje. W końcu on również wyłazi z windy, dostaje się przed budynek. Stoi i patrzy na reklamy, samochody, ludzi.

PIĘTRO 4

Kolejna scena to znowu winda i znowu windziarz. Uciekł sprzed budynku; on nie może ‘zakręcić drogi’ bo jego droga nie ma zakrętów.
Bohater nie wchodzi już w interakcję z innymi. Staje się niewrażliwy i niedostępny, pogrąża się w świecie własnych fantazji. Nawiedzają go sny. Po raz pierwszy zaznacza się indywidualność postaci. W jego głowie tańczą wizje, postać przestaje integrować się z rolą windziarza.
Ważne jest aby zaznaczyć analogię pomiędzy umyslem postaci a samą windą. W scenie, kiedy obrazujemy wizje bohatera, można to nawet pokazać; np. zestawić poplątane zwoje kablów od dźwigu z sieią neuronalną postaci.

Wchodzi kobieta do której nie miał odwagi zagadać. Nagle bohater wciska 'stop', winda zatrzymuje się między piętrami.
Wszystko zastyga, Windziarz przygląda się kobiecie. Widzi jak maskuje lęk gniewem, jak szarpie się, wali w drzwi, w końcu kuca zrezygnowana. Widzi jak powoli dociera do niej, że nie jest tu sama. Czeka aż spojrzy na niego, dopiero teraz do niej podchodzi, przygniata do ściany, pieprzy.
Żadne ujecie nie przedstawia obojga postaci. Nie ma bezposredniego kontaktu, nie patrzą sobie w oczy, każdy kocha się tylko dla siebie. Seks zobrazują detale: oddzielnie dłonie, cycki, uda, usta...

Kobieta:
- Co panu jest?!
Windziarz otrząsa się z zamyślenia - kobieta pochyla się nad nim.
W końcu prostuje się, windziarz podchodzi do przycisków.
Kobieta:
- Piąte piętro.

PIĘTRO 5

Winda mija piętro 5, zatrzymuje się na 6. Zaskoczona kobieta nie zdążyła wysiąść, do środka szybko pakują się ludzie. Drzwi zamykają się, nagle coś pęka i winda spada jakieś 1.5 m. i staje.
Teraz windziarz może zadecydować o swoim życiu. Wszyscy zaczynają myśleć o nieuchronnym końcu i w tym momencie milioner staje się równy z windziarzem, bohaterka jego snów adoruje go w nadziei na ocalenie. Nagle windziarz tłumaczy im jak płytkie prowadzili życie i on i reszta ....ta piękna babka.....Windziarz mówi jej, że i tak niedługo umrą i że on nie kieruje już tą windą, przyciski nie mają znaczenia.

PIĘTRO 5.5

Windziarz cały czas mógł zrezygnować z tej pracy, jednak tego nie zrobił. Rozumie, że skazując się na zamknięcie styka się z czymś autentycznym. Człowiek odkrywa prawdę, poprzez wyeliminowanie wszystkiego co mogłoby go od niej odciągnąć.
Bohater staje się w pełni zintegrowany ze swoim otoczeniem. Staje się świadomy doznań zarówno umysłu jak i wszystkiego co przekracza ciało i wąską przestrzeń w jakiej się ono znalazło.
Postać przestaje postrzegać siebie jako bierną ofiarę jakiejś zewnętrznej siły. Zamknięcie i własny tryb życia stał się jego dobrowolnym wyborem. Dlatego podczas wypadku tylko on zachowuje spokój. W pełni akceptuje swoje położenie, jest spokojny, bez egocentrycznej egzaltacji.
W dźwigu znowu coś pęka, wszystko powoli osuwa się w dół, po chwili spadają bezwładnie.

PARTER

Dwie windy, symetrycznie rozstawione po lewej i po prawej stronie kadru. Do tej po prawej wchodzi mężczyzna. Na ułamek sekundy, drzwi windy po lewej, prześwietla jasna smuga. Słychać jak rozbija się gdzieś na dole. Winda po prawej powoli rusza do góry.

wtorek, 8 września 2009

Marcin:
- wywiad u mormonów:
*o tym jak powstal error
*o roznicy pomiedzy wariatem a normalnym czlowiekiem
*o powierzchni-glebi (wlasna interpretacja)
*o tym czy praca jest wogóle konieczna
- Marcin jako klaun (skojarzyć z Wieslawem na jakiejkolwiek imprezie)
- wywiad z Mackiem Zbikiem (Marcin w roli pytajacego np.)
- góry - przejazd pociagiem, przygotowania do wyjazdu, lazenie po gorach itp.
- rozmowa z Natalka w parku

piątek, 28 sierpnia 2009

"- jaka jest właściwie różnica pomiędzy 'źle' a 'nie'?
- 'nie' jest strategią 'źle'jest stanem"

Ale jedno i drugie sprowadza się do tego samego - negacji i wyparcia. Zarówno 'nie' jak i 'źle' jest strategią.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Bartłomiej - pytania:

Prolog - 'Największy z Pierrotów"

- czym jest pantomima?
- dlaczego zrezygnowano z mowy?
- jak zostal mimem?
- jak mim wplywa na jego zycie (punkty wspolne pomiedzy mimem a zyciem osobistym)?
- warto brac zycie na serio?
- co wg. niego sprawia, że potrafi przyciągnąć uwagę widowni?
- jaka jest roznica pomiedzy clownem a mimem?
- jak postega się pantomimę?
- co rozumie przez 'autentyczne'?
- medytacja - próbował? pkt. wspólne
- bodźce, czy w otaczającym świecie nie przytłacza go nadmiar bodźców?

środa, 24 czerwca 2009

Uciekam przed monochromatycznym trybem funkcjonowania.

"nuda, bezdźwięczna, bezwonna, bezbarwna; jedynie przyziemny pospiech, bez końca, bez sensu".

wtorek, 16 czerwca 2009

Plansza początkowa:
"Możesz stać się przejrzysty nawet dla Boskości, wyzwolony we własnej, nieskończonej głębi. Ale nigdy, na żadnym poziomie, nic z tego nie otworzy się dla ciebie, jeśli trzymasz się tylko powierzchni."

Marcin - pytania:
- jego stan
- gadanie-milczenie (co tracimy gadając, co zyskujemy milcząc)
- co sądzi o klaunach, mimach (gdzie są różnice - czym różni się wariat od normalnego czł.)
- jak traktuje ludzi (kim są dla niego)
- czego sie boi
- warto brac zycie na serio
- jak się ma medytacja do addytywnego mieszania barw
- dlaczego wzbudza niepokoj

FILMY:
-23
-PREZENTACJA
-KĄPIEL W BALTYKU
-MALY
-WSTYDZILBYM SIE
- WYWIAD O NEURO

piątek, 12 czerwca 2009

Jestem spokojny.

Dekalog komentatora - cd.

Wywal kostkę, weź nową kartkę i jakis kolorowy flamaster. Kartkę powies w widocznym miejscu. Napisz na niej: "TAK"

#-Dekalog kmentatora-#

Przygotuj kostkę do gry, kartkę, ołówek. Na kartce wypisz kolejno:

1. Nie wiem.
2. Boję się.
3. Nie.
4. Co to daje?
5. Co to znaczy?
6. Co się dzieje?

Rzucasz kostką, na dowolne pytanie odpowiadasz pkt. odpowiadającym wyrzuconym oczkom.
Nie jestes owiecony. Nie ma czegos takiego jak iluminacja, a już na pewno nie dla tego kto jej doswiadczył.
Nie chcesz tego, możesz uzyskać stan pogodzenia, impuls który wynosi cie w zupelnie inny punkt odniesienia. Bóg pyta: "chcesz wiedzieć? Patrz - cały swiat stoi przed tobą otworem, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Wystarczy sięgnąć." Ty odpowiadasz: "Czuję to, ale muszę się przygotować. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie jestem gotowy."

1. Przełemywanie lęku
2. Przełamywanie nudy
3. Obserwacja
"Gdy wczoraj szłam ulicą, nagle narodził się cały wszechświat. Mój racjonalny umysł został wystrychnięty na skamlącego, diabelskiego głupka, takiego jak Jagon na końcu Otella. Jakże to może być, że ja jestem wszechświatem (...) Byłam wstrząśnięta. Wszyscy ludzie i wszystkie rzeczy, które były dla mnie taką zagadką, nagle stały się moimi dawno zagubionymi dziećmi. Łzy radości i zdumienia napływają na każdy dźwięk i widok – dzwonienie filiżanki, gdy łyżeczka lekko dotyka jej ścianki podczas mieszania cukru, moje dłonie, gdy składają papiery, które mają być razem spięte, czerwony pomidor."

"Pustka, która nie jest pusta, z której płyną dźwięki, barwy, uczucia i myśli. (...) Ja i pustka zlaliśmy się w jedno – Pustka może też nazwać się pełnią. (...) U celu, w domu, niczego nie brak. Śmiech, ale nie śmiech z czegoś, po prostu śmiech. – Szczęście, ale nie bycie szczęśliwym z czegoś. Bezgraniczna miłość, ale nie "ja kocham ciebie". Paradoksalnie nie ma ani miłości, ani nienawiści, ani życia, ani śmierci, ani ty, ani ja, żadnych granic, przestrzeni, czasu. – Lekkość, oczywistość i wolność"

"Słyszy się, nie szukając, bierze się, nie pytając, kto daje; myśl wystrzela jak błyskawica, z koniecznością, w formie bez wahania – nie miałem nigdy wyboru. Zachwyt, którego napięcie wyzwalało się niekiedy w strumieniu łez(...) głębia szczęścia, w którym to, co najboleśniejsze i najposępniejsze, nie działa jako przeciwieństwo, lecz jako coś uwarunkowanego, wywołanego, jako konieczna barwa wśród takiego nadmiaru światła"
Natalka:
"Wiemy co to miłoć, ale nigdy nie kochamy tego co nam się wydaje. Ego rozmiłowane jest w strachu, użalaniu i bólu"

Najgorsza rzecz jaka mogłaby się nam przytrafić, to swiadomosć, że żadna zmiana już nie nastąpi.

środa, 3 czerwca 2009

Wiesław-pytania:
- czego sie boi?
- jak udalo mu sie nie zabic w sobie dziecka?
- jak zostal clownem?
- jak clown wplywa na jego zycie (punkty wspolne pomiedzy clownem a zyciem osobistym)?
- warto brac zycie na serio?
- jak udaje mu sie rozbawic dzieci, doroslych?
- czy kiedys nie udalo mu sie kogos rozbawic?
- jaka jest roznica pomiedzy clownem a mimem?
- jak postrzegani sa clowni?
- dlaczego wzbudzaja niepokoj?

Marcin - oswiecenie. Spontan, autentyk. Wariat, samograj, 'kundel' - czlowiek ktory jest wszedzie. Wzbudza sympatie. Bardzo ekspansywny, niepokojący. Nieprzewidywalny.
Wieslaw - NIEpowazny, sypie historiami, niepokojący, nieprzewidywalny.
Bartlomiej - stonowany, spokojny. Wypowiedzi wywazone. Zachowawczy, oszczedny w slowach.

wtorek, 19 maja 2009

Dwa rodzaje poznania:
- hermeneutyczny (interpretacyjny: 'co to znaczy?')
- empiryczny, opisowy ('co to daje?')

Człowieka można określić opisując jego wygląd, jego zachowanie, jego środowiskowy kontekst. Żeby go zrozumieć, trzeba z nim POROZMAWIAĆ. Poznanie człowieka nie ogranicza się do obserwacji. Musi zajść interakcja.

"Możesz stać się przejrzysty nawet dla Boskości, wyzwolony we własnej, nieskończonej głębi. Ale nigdy, na żadnym poziomie, nic z tego nie otworzy się dla ciebie, jeśli trzymasz się tylko powierzchni."

Jest pewien problem. Co jeśli zacznę dopatrywać się 'głębi' zjawisk, które jej w rzeczywistości nie mają? Co może znaczyć np. źdźbło trawy? Siedzę w lesie i próbuję zinterpretować mrówkę, która gryzie mnie w dupę. Na własny użytek, wyławiam to co kryje się pod powierzchnią. Jest to dla mnie tak naturalne, że zatraciłem zdolność opisowej, 'powierzchniowej' obserwacji. Siedzę w lesie, mrówka gryzie mnie w dupę, a ja nie wiem co mam z tym zrobić. Przetrwałem dzięki interpretacji, ale interpretacja działa na ludzi, działa na istoty wyposażone w intelekt. Dlatego czuję się oddzielony od wszystkiego co swojego bytu nie opiera na racjonaliźmie. W lesie czuję się jak na cmentarzu. Martwi ludzie są w stanie odsłonić już tylko swoją powierzchnię, dlatego są tacy niepokojący. Nic już nie znaczą. Las też nic nie znaczy. Nie kryje w sobie niczego, poza wyobrażeniem, że może coś w sobie kryć. Z lasem nie da się wejść w interakcję. Jako hermeneutyczne kryterium, nie jest satysfakcjonujący. Nie chcę być przejrzysty dla Boskości w swej nieskończonej głębi. Chciałbym zgubić się w lesie.

horror vacui

Manieryzm – styl, występujący od ok. 1520 do końca XVI wieku i charakteryzujący się dążeniem do doskonałości formalnej i technicznej, a także wysubtelnieniem, wyrafinowaniem, wykwintnością i swobodą form.
Jednym z najbardziej charakterystycznych dzieł manierystycznego nurtu, jest Madonna z dłutgą szyją. Postaci wydłużone, niesymetryczne. Madonna ma nienaturalnie długą szyję, wygląda tak, jakby Parmigianino wstawił jej co najmniej dwa dodatkowe kręgi.
Sztuka renesansu nie miała już dłużej zastosowania, kiedy do twórców dotarło, że świat nie opiera sie jedynie na zasadzie złotego podziału. Powstał manieryzm. Malarstwo oraz architekturę tego okresu cechowało horror vacui, lęk przed pustką.
Zakończenie do "12 skrzyń":
Postać siedzi w barze i myli (subiekt stolika, ogólny):
- (...)moje zmysly. Odpoada kolejno wech, dotyk (pauza). Dalej ostatnie dwa: sluch (cisza, pauza).
Obraz znika.
Koniec filmu.

piątek, 1 maja 2009

ADAPTACJA.
3. NIE MUSZĘ ROZUMIEĆ
2. TYLKO JA DECYDUJĘ O TYM CO BĘDĘ CHCIAŁ LUB NIE CHCIAŁ ZROZUMIEĆ
1. TYLKO JA JESTEM ODPOWIEDZIALNY ZA TO JAK MOJE ŻYCIE WYGLĄDA

niedziela, 26 kwietnia 2009

Tworzenie i uczestniczenie we własnej historii – jedna z najwyższych form kreatywności – życie wytworzoną przez siebie historią.

środa, 15 kwietnia 2009

Nie potrafisz sobie poradzić z nadbudową jaką dla siebie stworzyłaś. Twoje dzieło zmieniło się w potwora – boisz się go a jednocześnie tak bardzo go potrzebujesz. Sprzeczne impulsy, komunikaty. To chyba jedna z najbardziej wyrafinowanych form ambiwalencji.
Smakuje Ci? Jjesz. Już nie możesz? Zostawiasz. Koniec procesu.

Drzazga

Szukałem pincetki i oto co wygrzebałem:
"Są dwie drogi mojego „rozwoju”:
1. Wypalę się szybko. Choć cały czas niedojrzały, czuję jak często budzi się we mnie starzec. To jest czas egzaltacji, tandetnego patosu. Ogarnie mnie lenistwo, zniknie jakakolwiek chęć (- brak celu), nie będzie poznania – „nic nie będzie”.
2. Cały czas poświęcę nauce. Nie będę miał dość ponieważ rozbudzę (wyćwiczę) ciekawość. Nie będę miał dość bo cały czas postawiony będę przed masą informacji – wiedzy której nie posiadłem, umiejętności których nie wyćwiczyłem. Będę coraz lepszy, mądrzejszy, zignoruję wszystko co będzie zbyt „proste”, banalne. Zabije mnie mój własny perfekcjonizm, ambicja. Nadejdzie jednak dzień (ok. 40-stki) w którym zdam sobie sprawę, że to się nigdy nie skończy. Bo będę wiedział dużo lecz nigdy nie dość. Bo narzędzie któremu zaufałem nie doprowadzi mnie absolutnie do nikąd. Bo brak wiedzy nie deprecjonuje mądrości."

Jak narazie realizuję pkt.2. Do 40-stki jeszcze daleko.
Czasem starając się rozwiązać jakiś problem, dojść do jakiegoś wniosku, dociec przyczyny, napotykasz pewnego rodzaju ścianę. Chcesz wejść głębiej, ale nie możesz. Zawsze sądziłem, że to siada mi koncentracja. A może starając się rozgzyźć strukturę dochodzisz w końcu do punktu w którym jakiekolwiek racjonalne wyjaśnienia nie mają już zastosowania. Bo tam nic nie ma. Zostaje tylko przeczucie, żadnej świadomości. Zdając sobie z tego sprawę - inaczej - będąc świadomym tej pustki po prostu przestajesz istnieć. Tylko trupom dany jest ten zaszczyt. Jeżeli jest jakieś miejsce do którego cała ta nadbuowa uleci to ok. Ale to wciąż to samo self. Nie czuję głębszego "mnie". Nie czuję duszy, czegokolwiek co mogłoby zapełnić tą przestrzeń. Zapełniam to tylko sobą .Wszystko służy jednemu - zagłuszyć przeczucie. Co robię kiedy się boję? Staram skupić się na czymś innym. A prawda jest taka, że nigdy tak wyraźnie tego nie widzę jak podczas napadów paniki. Wystarczy uśiąść i skupić się w sobie.
I co dalej?
Dalej odpada kolejno - wzrok, słuch dotyk. Trzy zmysły wystarczą żeby poczuć, że to jednak nie jest zabawa. Nie chcesz tego. Tak bardzo się boisz, ponieważ widzisz nareszcie czym tak naprawdę jesteś - niczym.

I dlatego, od przyszłego tygodnia staję się stałym klientem Fundacji Fundament. 30 zł. za 120 min. autodestrukcji.
Dziś mamy powrót do niewinności. Mógłbym sprzedawać nieśmiertelność.
Będzie tak - na scenie rozwieszony wielki palkat. Przedstawia rozkraczonego Małysza - leci, ssunie - na pierwszym planie jego dwie wielkie narty. Zobaczysz pod nimi wielki napis - "Ludzie-torpedy".

THE BIG WATCH

1. WIDOK Z EKRANU - KURTYNA ROZCHYLA SIĘ - SALA KINOWA. W ŚRODKU SIEDZI JEDEN CZŁOWIEK. ŚWIATŁA GASNĄ
TYTUŁ - 'THE BIG WATCH'
2. KABINA PROJEKCYJNA - KTOŚ ZDEJMUJE ZAŚLEPKĘ Z OBIEKTYWU, PRZECIERA GO MAŁĄ CHUSTECZKĄ.
3. WIDOK Z EKRANU - SALA ROZJAŚNIA SIĘ. ROZPOCZYNA SIĘ PROJEKCJA.
4. SIEDZĄCA POSTAC WYCIĄGA FUTERAŁ, WYJMUJE OKULARY, PRZECIERA JE MAŁĄ CHUSTECZKĄ.
5. FILM TRAWA NADAL; WIDOK Z EKRANU, KABINY. POSTAC WCIĄŻ CZYŚCI SWOJE OKULARY.
6. KABINA - PROJEKTOR STAJE.
7. CZŁOWIEK NIERUCHOMIEJE, ZAKŁADA OKULARY.
8. WIDOK Z EKRANU - FILM ZATRZYMAŁ SIĘ NA JEDNEJ KLATCE. POSTAC SIEDZI, WPATRUJE SIĘ W EKRAN.
POWOLNY DOJAZD DO TWARZY CZŁOWIEKA. POSTAC ZDEJMUJE OKULARY, WKŁADA DO FUTERAŁU. ZACZYNA TRZEC OCZY MAŁĄ
CHUSTECZKĄ. ODJAZD - Z POWROTEM WIDOK Z EKRANU. POSTAC SIEDZI Z WYTARTYMI OCZAMI, ZAKŁADA OKULARY.
PROJEKTOR ZNÓW DZIAŁA, PROJEKCJA TRWA DALEJ.
KURTYNA ZASŁANIA SALĘ.

http://www.youtube.com/watch?v=7g5Y_RUDUE0
Mój problem polega na tym, że........................................................
...............
..............................................................................................................................
............................................................................................................
.................
...........................................................................................................
.............a później znów jest normalnie.


wtorek, 31 marca 2009

coś - nic

piątek, 27 marca 2009

"Ślepcami są ci, którzy widzą, a nie dostrzegają"

Tylko co tu dostrzegać skoro wszyscy są ślepi.
Ślepcami są ci, którzy postrzegają a nie potrafią już widzieć.

czwartek, 26 marca 2009

HOLONY

"Jednym z głównych pojęć filozofii Wilbera jest koncepcja holonów, którą zapożyczył od Arthura Koestlera. Jej sednem jest to, iż wszystko, co istnieje, jest nie tylko całością, ale również częścią większej całości. Holon to całość / część.
Odnosi się to do atomów, molekuł, organizmów, ludzi, ale także do liter w słowie, słów w zdaniu, zdań na stronie, kartek w książce, itd. "

No dobrze. Od materii fizycznej, przez życie, po samą noosferę, porządek świata sprowadza się do hierarchii. Hierarchia sama w sobie dąży w określonym kierunku (problem samej z siebie jest dla mnie zagadką. We 'wszechobecnego ducha' nie wierzę). Celem jest porządek - eliminacja pośrednich cząstek na rzecz lepszych, doskonalszych.
Nic dziwnego, że wiecznie dążymy do zrozumienia. Podlegamy ewolucji która ukierunkowana jest na ciągły wzrost integracji, złożoności tego procesu.

"Pomyśl o ile łatwiejsze byłoby życie dużej ilości ludzi, gdyby mieli zasymilowaną, oczywistą prawdę, że to jacy są jest ok. Nie muszą się ani zmieniać ani dostosowywać. It is all good. Tak jak jest. Połowa leków, kompulsji nie miałaby racji bytu."

Teraz będzie kompulsywnie.
Na szczycie łańcucha pokarmowego stoi człowiek. Istota ludzka była ostatnim ogniwem jakie powstało w procesie ewolucji.
Była.
Wykształciliśmy świadomość. Dzięki niej nie tylko zdołaliśmy ujarzmić niższe holony, ale udało nam się je w znacznym stopniu zrozumieć. Można powiedzieć, że powstała zupełnie nowa, inna istota - odrębny byt zawierający się w ludziach.
Każda całość zawiera w sobie cząstki całości która jest od niej starsza, nizsza w hierarchii. Świadomość 'wyrosła' na tym co w życiu 'zwierzęce'. Żywy organizm, podporządkowany jest potrzebom które utrzymują go przy życiu. Istnieje konflikt pomiędzy przestrzenią biosfery i nowo wykształconą noosferą. Być moze stąd się bieze cierpienie. "Mania prześladowcza, schizofrenia, dysocjacja, depresja, border-line" - wszystko sprowadza się do rozdarcia pomiędzy potrzebą ciągłego uporządkowywania, a podtrzymywania naszego życia.

"Pustka, kreatywność, holarchia"

Wiara - pogląd, stanowisko nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości.

Przestałem wierzyć w Boga. Wystarczy mi wyobraźnia.

środa, 11 marca 2009

'When the music is your only friend". Tylko muzyka potrafi dać tak wiele, nie żądając niczego w zamian.

Doznawanie muzyki, dotyku to jedne z tych rzeczy z którymi nie dokońca wiesz co masz zrobić. Pragnę to jakoś uchwycić; to jedyny przypadek w którym jestem w stanie rozkoszować się całkowitym brakiem kontroli.

Zapach miasta przeminie razem z naszą zdolnością postrzegania wszystkiego, czego w nim nigdy nie było.

Do wąchania najlepsze są sale kinowe, dokładnie w momencie, kiedy gasną światła i zostaje tylko ciemność. Czym pachnie kino Iluzjon? Kino Iluzjon powinno śmierdzieć Warszawą, jak wszystko w tym mieście. Każdy przystanek i tramwaj, każde centrum handlowe, mieszkanie i każde osiedle, każdy most i kawiarnia, gdzie puszczają płytę Możdżera, trzy pary butów Joanny, Twoje łóżko, klatka schodowa w bloku na osiedlu Wolska, wszystkie lotniska i kieszenie studentów uw, papierosy i supermarkety, moje włosy i Twoje rękawiczki.
Ty nie wydzielasz zapachu.

czwartek, 5 marca 2009

Z cyklu: 'Synergia a uziemienie' (czyli: jak twardo stąpać po ziemi i się nie pokaleczyć:)

Od kiedy ćwiczę odkryłem jak ważna jest energia. Można powiedzieć, że większość stanów depresyjnych czy samo lenistwo, sprowadza się do braku energii. Dopiero kiedy zadajesz sobie trud i np. trenujesz (basen, bieganie, siłownia), nagle wybijasz się z tego stałego, spoczynkowego potencjału. Wtedy rzeczywiście czujesz, że żyjesz. Uczucie podobne do tego kiedy się wspinam. Chodzę po górach i czuję ogromną trwogę przed nimi, szacunek do swojego ciała. Wieleu ludzi dyskredytuje jego możliwości, nie dostrzegają potencjału jaki się w nim znajduje.

Często przeginam w swoich intelektualnych wyzwaniach. Bywam chorobliwie ambitny, sam zapędzam się w jakiś intelektualny przerywnik. Wiedza wzrasta wraz z potrzebą jej posiadania. Stajemy się coraz bardziej świadomi, w swoim dążeniu coś jednak tracimy. Nie trzeba niczego osiągać ani za niczym gonić. Nasze potrzeby znajdują ujście w naszym ciele, wystarczy poświęcić mu trochę uwagi.

środa, 4 marca 2009

Wszystko co robisz w tłumie jest mniej lub bardziej twórcze. Twórczość jest niczym innym jak przetworzeniem na włąsną koncepcję większości z dostępnych Ci bodźców. Cokolwiek robisz by wydostać się masy, nie oddzieli Cię od tych którzy próbują się z niej tylko wyróżnić. Zapominasz, że czegoś takiego jak 'tłum' wogóle nie ma. Istnieje tylko twoje wyobrażenie o nim - Twoje i setek tysięcy innych w tej zbiorowości.
Kiedy to sobie uświadamiasz nie ma już w tobie nic co mogłoby być zainteresowane takim podziałem. Nie ma od czego się odzielać, ot cały paradoks. Dociera to do Ciebie i nie starasz się już stwarzać własnego, odrębnego wizerunku. Funkcjonujesz w tym tłumie, akceptujesz swoje wyobrażenia z tym, że teraz patrzysz na nie zupełnie inaczej.
To właśnie o ten inny punkt odniesienia mi chodzi. Docierasz - nie - przyjmujesz stan, nazwijmy to; biernej akceptacji. Obserwujesz. Tkwisz w tłumie jak nigdy dotąd a zarazem wogóle Cię tutaj nie m
a.

Ja:
- W jaki sposób pomogłabyś komuś, kto woli żyć własnym opisem niż samotnością? Potrzebujesz człowieka którego mogłabyś motywować do życia, do cieszenia się nim, Tobą. Może to jest jakiś sposób - doznawać siebie poprzez najbliższą osobę. Nowa definicja miłości?
Ona:
- porad psychologicznych udzielam po wpłacie zaliczki na moje konto.
Gdzieś, kiedyś słyszałem, że odpowiedź zawarta jest w samym pytaniu. Wszystko mamy podane jak na tacy.

"- dlaczego samotność nie jest łatwa? "

Jako istoty stadne, trzymamy się razem; tworzymy cały system relacji i zależności. Można dojść co wniosku, że zaburzona 'struktura stada' nie jest bezpośrednią przyczyną samotności. Chociaż utorzsamiamy się ze zwierzętami, zapominamy że sami dawno już wyparliśmy swój 'naturalny pierwiastek'. Staliśmy się ludzcy. Mogę przebywać w wielkiej zbiorowości a i tak będę sam.
Samotność nie jest sama w sobie problemem. Problem zaczyna się gdy nie potrafisz potwierdzić swojego jestestwa w zaden inny sposób, jak poprzez drugiego człowieka. Międzyludzkie relacje to czysty handel. Chcąc coś otrzymać, musisz dać coś w zamian. Problem powstaje gdy nikt nie jest zainteresowany tym co masz do zaoferowania. Wtedy uciekasz w samotność - nie dlatego bo nikt Cię nie chce, po prostu boisz się, że po raz kolejny wychodząc z inicjatywą pogłębisz tylko swoje kompleksy. Wtedy rzeczywiście nie jest łatwo.

Lubisz swoją samotność. Potrzebujesz jej. Ciężko jest gdy nie ma prawdziwej bliskości. Angażujesz się wtedy w jakieś dziwne układy, trwasz w takim pół-rozwiązaniu dopóki nie musisz wziąć za nie odpowiedzialności. W takim ujęciu samotność nie jest łatwa. Dzieje się tak bo nie potrafimy się w niej odnaleźć. Zamiast się zatracić, wolimy realizować potrzebę jakiegoś ontologicznego bezpieczeństwa. Jedyne wyjście to pogodzić się z tym. Albo szczęśliwie zakochać.

Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw.

A co, jeżeli rzeczywistość tak naprawdę jest iluzją i nic nie istnieje?
WOODY ALLEN

Rzeczy, które widzimy [...] to te same rzeczy, które istnieją w nas. I nie ma żadnej innej rzeczywistości prócz tej, jaką mamy w sobie. Dlatego też większość ludzi żyje tak nierealnie, ponieważ zewnętrzne obrazy uważają za rzeczywistość, a swego własnego świata wcale nie dopuszczają do głosu. Można być wtedy nawet szczęśliwym. Lecz z chwilą, gdy pozna się już raz tamto, inne, nie ma się już wyboru i nie może iść drogą, którą obiera większość.
HERMANN HESSE - DEMIAN

Pan przecież wie, gdzie jest ukryty ten inny świat, którego pan szuka, i wie pan, że jest to świat pańskiej własnej duszy. Tylko w pańskim wnętrzu żyje ta inna rzeczywistość, za którą pan tęskni. Nie mogę panu dać niczego, co by nie istniało już w panu, nie mogę panu otworzyć innej galerii obrazów prócz galerii pańskiej duszy.
HERMANN HESSE - WILK STEPOWY

[...] zawsze oczekuję nadzwyczajności, spodziewam się nie wiedzieć czego; zaledwie kogoś poznam i znajdę go sympatycznym, już przypisuję mu wszystko, co najlepsze, ba - żądam tego, i jestem rozczarowany i zasmucony, gdy się to nie zgadza z rzeczywistością.
HERMANN HESSE - KURACJUSZ

Człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości.
ANTONI KĘPIŃSKI - LĘK

Skoro wszystko jest iluzoryczne, to rzeczywista jest właśnie iluzja.
EMIL CIORAN - ZESZYTY